Smaller Default Larger

CZEGO BOI SIĘ PRZEWODNICZĄCY MACIEJEWSKI?

Na każdej sesji barlineckiej Rady Miejskiej, część radnych domaga się, aby przewodniczący Mariusz Maciejewski zezwolił mieszkańcom na zabieranie w jej trakcie głosu. Głosu nie mogą zabierać także sołtysi gminnych sołectw. Chyba, że  przewodniczący ma dobry humor i w drodze wyjątku, łaskawie na coś takiego pozwoli.  Po raz kolejny mówiono o tym na sesji październikowej.

Głos w tej sprawie zabrała radna Bernarda Lewandowska. Zaapelowała do przewodniczącego rady o umożliwienie sołtysom czynnego udziału w sesjach RM, zgodnie z artykułem 37a Ustawy o Samorządzie Gminnym. Jednocześnie poprosiła o interpretację prawna jednego z punktów Statutu Gminy Barlinek, który mówi, że przewodniczący może udzielić głosu na sesji osobie, nie będącej radnym.  - Czy zgodnie z tym zapisem przewodniczący ma obowiązek udzielić głosu mieszkańcom gminy Barlinek? - pytała radna. - Może ale nie musi, szybko odpowiedział przewodniczący Maciejewski. Nie zrażona tą odpowiedzią radna kontynuowała swoją wypowiedź. - Sołtysi, jako przewodniczący jednostek pomocniczych gminy Barlinek, co jest zapisane w Statucie, powinni móc czynnie uczestniczyć w obradach sesji. Nie mają tylko prawa brać udziału w głosowaniach. - Coś takiego nakazuje wręcz wspominana już Ustawa o Samorządzie Gminnym - mówiła m.in. radna Lewandowska. Przytoczyła wyroki Naczelnego i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, w których zapisano, że sołtysi mają prawo do aktywnego uczestnictwa w sesjach i zabierania głosu. A nie jedynie biernej na niej obecności. W trakcie sesji przewodniczący Maciejewski nie odniósł się do wystąpienia radnej. Pozostał na stanowisku, że może udzielić głosu, ale nie musi. Zapytaliśmy innych przewodniczących Rad Miejskich i Rad Gmin w powiecie myśliborskim, czy w przez nich prowadzonych obradach, mieszkańcy i sołtysi mogą zabierać głos? Okazało się, że tylko w Barlinku jest to zakazane. Zakazane przez przewodniczącego M. Maciejewskiego. W pozostałych gminach mieszkaniec może przyjść na sesje i zabrać w ważnej dla siebie sprawie. Nie ma też dyskryminacji sołtysów. Dlatego powtórzę pytanie jednego z moich rozmówców. Czego boi się wasza władza, że nie pozwala mieszkańcom i sołtysom zabierać głosu? Osobiście nie wiem, czego się boi. Zakaz taki przewodniczący Maciejewski wprowadził pod koniec kadencji poprzedniej Rady Miejskiej. Pewnie po to, żeby przed wyborami nie zadawać niewygodnych pytań. Od tego też czasu twierdzi, że wszystko robi zgodnie z literą prawa. Może, ale nie musi i kropka. Tak wpisano w Statut Gminy Barlinek. Dobrze, że nie wpisano tam, że tydzień to sześć sobót i niedziela. Po raz kolejny przytoczę panu przewodniczącemu fragment Konstytucji. W art. 32 napisano, "Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowanym w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny". Mam też propozycję dla radnych. Może warto postarać się o opinię prawną w tej sprawie od niezależnych prawników? Być może warto wnieść projekt uchwały i zmienić punkt w Statucie Gminy? Możliwości jest kilka, aby przywrócić normalność. Tak, żeby przed kolejnymi wyborami nie świecić oczami.

J. SŁOMKA