Smaller Default Larger

SZPITAL MOŻE UPAŚĆ? - CZARNY SCENARIUSZ DLA LECZNICY

Z inicjatywy personelu medycznego barlineckiego szpitala odbyło się spotkanie, na którym poruszano sprawy dotyczące lecznicy. W trakcie dyskusji padały głosy, że albo szpitalowi będzie udzielana systematyczna pomoc, albo za jakiś czas może on zostać zlikwidowany.

W spotkaniu udział wzięli barlineccy radni Rady Miejskiej, radni Rady Powiatu myśliborskiego, burmistrz Barlinka Dariusz Zieliński i starosta Andrzej Potyra oraz wspominany personel szpitala. Rozpoczynając dyskusję prezes barlineckiej placówki Arkadiusz Cysek przedstawił inwestycje, które w ostatnim czasie szpital wykonał. Chociażby nowoczesną hydrofornię, która zapewni szpitalowi wodę najwyższej jakości. Kosztowała ona ponad milion zł. Mówił o planach modernizacji budynku, w którym w chwili obecnej mieści się oddział internistyczny szpitala. Po remoncie będzie się on mieścił na jednym piętrze. W budynku tym swoje miejsce znajdzie także oddział długoterminowy lub geriatryczny. Powstanie tego drugiego oddziału zależeć będzie od faktu, czy szpitalowi uda się zatrudnić lekarzy. Efektem inwestycji to bezsporny fakt polepszenia się komfortu przebywania w nim pacjentów, ale także lepsze warunki pracy dla personelu medycznego. W czasie prac powstanie także łącznik z budynkiem, w którym znajduje się m.in. Zakład Pielęgnacyjno - Opiekuńczy, co pozwoli na poruszanie się szpitalnymi korytarzami, bez wychodzenia na zewnątrz budynków. Jednak najważniejszym punktem spotkania były pieniądze. Tak potrzebne na wspomnianą inwestycje, ale także na dalszą jego działalność. Wrócił temat przyznania szpitalowi w Dębnie, przez myśliborską Radę Powiatu miliona złotych, a barlineckiej placówce tylko 500 tys. zł. Biorący udział w dyskusji lekarze wskazywali, że sytuacja finansowa szpitala jest coraz gorsza. Wskazywali, że pieniądze dawane do Dębna idą na płace, które są dużo większe niż w Barlinku. Według doktor Marii Jaworskiej, szpital w Dębnie to studnia bez dna i jej ratowanie doprowadzi do upadku obu placówek. Podobnie wypowiadali się lekarze Michał Polko czy Krzysztof Anczykowski. Podkreślano, że bez pomocy samorządów może być z barlinecką lecznicą źle. Wskazywano, że kiedy w barlineckim szpitalu szukano oszczędności, rezygnowano z wielu rzeczy w Dębnie było odwrotnie. Starosta A. Potyra potwierdzał, że szpital w Dębnie to tykająca bomba zegarowa.  Wytłumaczył także dlaczego Dębno dostało więcej pieniędzy? - Przyczynili się do tego radni z Myśliborza, którzy zaplanowane w budżecie powiatu 500 tys. zł na zagospodarowanie terenu wokół budynku starostwa, postanowili przekazać na rzecz Dębna - podkreślał. Zabierając głos w dyskusji burmistrz D. Zieliński zauważył, że w budżecie gminy corocznie zapisywane są pieniądze na lecznicę. Przypomniał także, że kiedy powiat był w tragicznej sytuacji finansowej, to gmina Barlinek sprawiła, że wyemitowano obligacje na 10 mln zł, które uratowały szpital przed likwidacją i pozwoliły na jego dalszy rozwój. Dodajmy, że to już kolejne spotkanie, w trakcie którego dyskutuje się o barlineckiej lecznicy. Obecnie szpital barlinecki ma zobowiązania wymagalne w kwocie ok. jednego mln zł. O Dębnie mówi się różnie. Jego długi to kwota od około 3 mln zł. do 9 mln. Barlinecki szpital traktowany jest, szczególnie przez władze powiatu po macoszemu. Pewnie dlatego, że sobie radzi. Oby tylko któregoś dnia nie spełniły się czarne scenariusze przedstawiane przez barlineckich medyków.

js